Budowa zadaszenia nad wejściem lub tarasu - rozważania o kotwach

Budowa zadaszenia nad wejściem lub tarasu – rozważania o kotwach


Ostatnio obiecałam Wam dokończyć opis budowy zadaszenia nad tarasem. I zrobiła bym tak, ale okazało się, że muszę na jakiś czas wstrzymać prace konstrukcyjne ponieważ muszę poczekać aż zakończy się remont elewacji domu.

Nie wiem ile to potrwa, ale właśnie stwierdziłam, że warto przed nawet tak prostą budową jak zadaszenia, taras czy zwykła altana ogrodowa – dokładnie przemyśleć sposób mocowania słupków (a co za tym idzie, całej konstrukcji) do podłoża, czyli do ziemi. Poprzednio pisałam, że słupki umocowałam do ziemi za pomocą zwykłych kotew wbijanych w ziemię. Aby to rozwiązanie miało sens, kotwy muszą być dość długie – ja użyłam takich o długości 70 cm. Dostępne są również krótsze, jednak jeśli wbijam je w ziemię, to powinna to przy krótszych długościach być odpowiednio twarda ziemia, lub nawet specjalnie przygotowana do tego celu. W moim wypadku część kotew wbijałam w miejsce gdzie jest wylewka betonowa, więc musiałam najpierw się przez nią przebić (młotkiem i przecinakiem) aby dostać się do samej ziemi i tam dopiero wbić te kotwy. Dopiero po czasie przemyślałam sprawę i stwierdziłam, że przecież na ten fragment zadaszenia trzeba było zakupić kotwy do mocowania np. w powierzchni betonowej… Takiego typu kotwy występują w wielu różnych odmianach, od takich w wypadku mocowania wiercimy jeden otwór w podłożu (np. betonowej wylewce czy płytach chodnikowych), po takie które po prostu stawiamy w odpowiednim miejscu i przykręcamy je kołkami do naszej utwardzonej nawierzchni.

Niby to niewielka różnica, ale do montażu kilku słupków można użyć różnych sposobów mocowania, a co za tym idzie, będą potrzebne różne śruby. Kotwy wbijane nie potrzebują żadnych dodatkowych śrub mocujących do ziemi, ale kotwy do mocowania na betonie już wymagają min. 4 kołków. Na poniższym zdjęciu możecie zobaczyć 3 różne typy kotew, a zapewne jest ich jeszcze kilka rodzajów. Gdybym wcześniej wszystko bardzo dokładnie zaplanowała, kupiłabym 2 czy 3 rodzaje kotew i dzięki temu nie musiałabym kuć betonu, aby zamocować w nim kotew. Będąc z natury wygodną, kupiłabym taką do mocowania na jeden środkowy łącznik (na zdjęciu po środku). W końcu łatwiej wywiercić w betonie jeden otwór niż kuć dziurę przez pół godziny wylewkę betonową.

Tagi: , ,
Frania

Prowadzę blog z gwintem dla firmy Frankopol z Kartuz.

Przeczytaj też...

POZOSTAW KOMENTARZ

Archiwum bloga

O mnie

Frania

Frania

Prowadzę blog o mocowaniach, śrubach, nakrętkach itd... Czyli blog z gwintem.